Pies w akcji

czwartek, 01.04.2010
Kategoria: Na ratunek człowiekowi, Artykuły, Psy

Psom ratowniczym niestraszne są głębokie śniegi, zimna woda, gęste zarośla czy gruzowiska. Muszą współpracować z człowiekiem w każdych warunkach, bez względu na otoczenie. Oczywiście psy ratowników WOPR-u najlepiej spisują się w wodzie, a czworonogi gorpowców wolą szukać w lawinach czy przeszukiwać lasy.

Fot. Alicja van der Coghen

Fot. Alicja van der Coghen



W ostatnich latach było wiele wypraw poszukiwawczych, w których udział brały właśnie psy ratownicze. Na stronie internetowej organizacji STORAT (Stowarzyszenia Cywilnych Zespołów Ratowniczych z Psami) możemy prześledzić ponad 150 takich zdarzeń, a to przecież tylko jedna jednostka. Większość z nich polega na poszukiwaniach osób zaginionych, ale tylko niektóre kończą się sukcesem.

W 2005 roku Aksel, owczarek niemiecki służący w golubsko-dobrzyńskiej powiatowej komendzie Policji wraz ze swoim przewodnikiem uratował życie 69-letniej kobiecie. Pewnej lipcowej nocy oficer dyżurny otrzymał telefoniczne zgłoszenie o zaginięciu chorej kobiety, która po przyjęciu kolejnej porcji leków, około godziny 23:50 wyszła z domu na boso, w nocnej koszuli, nie mówiąc nikomu dokąd idzie. Zaniepokojony syn o pomoc w poszukiwaniach poprosił Policję. W tej akcji liczyła się każda sekunda, gdyż kobieta w przeszłości miała myśli samobójcze. Pies po obwąchaniu odzieży i obuwia zaginionej podjął trop. Swojego przewodnika poprowadził nad rzekę Drwęcę. W miejscu, gdzie trop się urwał, była świeżo wydeptana trawa. Od tego momentu wszystko potoczyło się błyskawicznie. Ślady wskazywały na to, że kobieta weszła do wody. Natychmiast nad rzekę przyjechali strażacy z PSP w Golubiu-Dobrzyniu z niezbędnym sprzętem. Tej nocy mieli utrudnione zadanie, bowiem łódź mogli zwodować tylko poniżej miejsca, do którego doprowadził pies i poszukiwania musieli prowadzić pod prąd. Używając latarek penetrowali brzegi rzeki. O godz. 03:15 zauważyli w wodzie kobietę trzymającą się kurczowo konaru drzewa. Kiedy do niej podpłynęli, była już skrajnie wyczerpana, wyziębiona, bez kontaktu, ale dająca oznaki życia. Karetką Pogotowia Ratunkowego na sygnale natychmiast została przewieziona do szpitala. Do dziś policjanci z Golubia pamiętają, że to Aksel ze swoim przewodnikiem uratowali życie tej kobiety.

Niestety większość akcji, do których zadysponowane są psy ratownicze, kończy się niepowodzeniem – szukanej osoby nie udaje się odnaleźć. Nie znaczy to jednak, że praca czworonoga poszła na marne. Nawet jeśli psu nie uda się nikogo odszukać, to dzięki niemu można w krótkim czasie wyeliminować sektory, w których podejrzewano, że dana osoba przebywa.

Przewodnicy z Grupy Poszukiwawczo-Ratowniczej OSP KĘTY z pewnością nie żałują 7 godzin poświęconych poszukiwaniom 14-letniej Olgi z Oświęcimia. Zgłoszenie o zaginięciu otrzymali w poniedziałek. Olga zaginęła dzień wcześniej. Około 19:00 na miejsce pojechały psy Bora, Max oraz Boni wraz z przewodnikami. Przeszukane zostały okolice brzegu rzeki i teren o promieniu około 2 km. Nie odnaleziono jednak żadnych śladów. Najprawdopodobniej dziewczyna utonęła.

Psy ratownicze nie tylko doskonale radzą sobie w poszukiwaniu osób zaginionych w terenie otwartym, ale także tych przysypanych przez lawinę. Biała śmierć, bo tak nazywany jest często ten żywioł, zeszła 20 marca 1968 roku w Karkonoszach. Zaskoczyła wielu turystów na Śląskiej Drodze w Białym Jarze. Była to największa tragedia, która miała miejsce w polskich górach. To właśnie wtedy po raz pierwszy w Sudetach zostały użyte podczas akcji ratowniczej psy lawinowe. Zwały śniegu porwały 24 turystów. W Karkonoszach wówczas nie było specjalnie wyszkolonych psów lawinowych, zostały one przywiezione przez ratowników z czechosłowackiej (jeszcze wówczas) Horskiej Służby. Dzięki ich pracy odszukano 10 ciał. Po tej spektakularnej akcji pojawiła się myśl, aby zapoczątkować szkolenie psich ratowników w Karkonoskiej Grupie GOPR. Pomysł ten udało się zrealizować dopiero po 5 latach. Wówczas pierwszy szczeniak zasilił Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe i rozpoczęła się historia psów ratowniczych w służbie GOPR. W akcji lawinowej liczy się każda minuta. Im dłużej trwa poszukiwanie poszkodowanych, tym mniejsze są szanse na odnalezienie ich żywych. Pies, dzięki doskonałemu węchowi, może w pół godziny przeszukać teren, który 20 ratowników przeszukiwałoby nawet kilka godzin. W marcu 2008 roku po raz kolejny w Białym Jarze doszło do tragedii. Tym razem lawina zasypała młodego snowboardzistę. Poszukiwania jego ciała trwały dwa dni.

Kolejnym żywiołem, w którym niosą pomoc psy ratownicze jest woda. 9 lipca 2005 r. zorganizowano maraton pływacki w Kiekrzu. W pewnej chwili pogoda raptownie się zmieniła. Gwałtowna burza przewróciła żaglówkę. Na ratunek pospieszyli policjanci z Komisariatu Wodnego Policji w Poznaniu. W akcji wzięły również udział trzy psy: dwa nowofundlandy – Heniek i Arni oraz owczarek niemiecki – Major. Na szczęście udało się odnaleźć wszystkich żeglarzy, którzy następnie zostali bezpiecznie przetransportowani na brzeg.

28 stycznia 2006 roku miała miejsce największa katastrofa budowlana w Polsce. Około godziny 17:15 na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich podczas trwania wystawy gołębi pocztowych zawalił się dach hali położonej na granicy Katowic, Chorzowa i Siemianowic Śląskich. W czasie katastrofy w hali znajdowało się około 700 osób, zwiedzających i wystawców. W tej tragedii zginęło 65 osób, a ponad 170 zostało rannych, w tym około 13 cudzoziemców. W akcji ratowniczej brały udział blisko 103 zastępy Państwowej Straży Pożarnej (ponad 1300 osób), ratownicy górniczy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego z Bytomia, zespoły ratownictwa medycznego, w tym lekarze i ratownicy medyczni z województwa śląskiego, 230 policjantów, ratownicy GOPR-u oraz Grupy Poszukiwawczo-Ratownicze z psami (GPR PSP Nowy Sącz, GPR PSP Łódź, GPR OSP Kęty). Całą akcją dowodził śląski komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej nadbrygadier Janusz Skulich. Działania utrudniał potężny, kilkunastostopniowy mróz. Niektórych sektorów hali w ogóle nie można było przeszukać ze względu na możliwość zawalenia się ocalałej części konstrukcji. Jako pierwsza jednostka z psami dotarła na miejsce zdarzenia Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza OSP KĘTY. Natychmiast przystąpiono do akcji poszukiwawczej – psy zasygnalizowały trzy miejsca, w których mogły przebywać żywe osoby. W jednym z punktów oznaczonych przez psa wydobyto cztery osoby żywe oraz zwłoki kobiety. W kolejnych miejscach po jednej żywej osobie. Po wydobyciu wszystkich poszkodowanych dających oznaki życia wspólnie z psami GPR NOWY SĄCZ i psami Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego przeszukiwano gruzowisko aż do godziny 9:00 rano dnia następnego. W czasie akcji suka Bora doznała ran ciętych na łapach.
W kolejne dni po zakończeniu akcji ratowniczej ruiny hali były wielokrotnie przeszukiwane przez psy Państwowej Straży Pożarnej i Policji przeszkolone do poszukiwania zwłok.

W maju 2008 roku nazaretanki, zakonnice prowadzące „Okno życia”, w którym można zostawiać niechciane dzieci, dostały informacje o porzuconym dwumiesięcznym niemowlęciu. Ponad 220 osób szukało nocą dziewczynki porzuconej przez matkę w okolicach zalewu na krakowskim Zakrzówku. Wezwano także na pomoc Grupę Poszukiwawczo-Ratowniczą OSP KĘTY z psami. Psy ratownicze przeszukiwały ogromny teren przez kilkanaście godzin, aż do momentu, gdy okazało się, że to głupi żart jakiejś nieodpowiedzialnej osoby.

Ratownicy i ich psy zawsze pospieszą z pomocą ludziom jej potrzebującym, ale tego typu „akcje” sprowokowane przez dziecinne żarty odciągają zespoły ratownicze od osób naprawdę potrzebujących.

Można tu mnożyć zdarzenia, w których ważną rolę odegrali czworonożni bohaterowie. Sprawdzają się bowiem w każdych warunkach. I gdy w swojej psiej, ratowniczej karierze ocalą choć jedno życie – będzie wspaniale. Gdy jednak nie będzie im dane nikogo uratować – i tak było warto. Psy pojawiające się na akcji zawsze dają chociażby nadzieję…


Alicja van der Coghen


Podyskutuj na ten temat

napisz komentarz

smile zwinker Big Grins Confused Cool Cry Eek Evil Frown Mad Mr. Green Neutral Razz Redface Rolleyes Sad Surprised


* wymagane pola

Galerie psów ratowniczych

Jak wybrać psa ratownika?
Młodzi "ratownicy"
Przewodnik i pies
Przewodnik + pies
Nos przy ziemi
Nos przy ziemi...

Oceń artykuł

Dodajemy Twój głos...
Zapraszamy do oceny. Bądź pierwszą osobą, która tego dokona!
Aby ocenić kliknij na pasek oceny.

powiadom znajomego

dodaj do swoich zakładekopublikuj na  twitterdodaj do digg.comdodaj do zakładek na google.comdodaj do zakładek na yahoo.comdodaj do facebook.comdodaj do zakładek na jumptags.comDodaj do gwar.plDodaj znalezisko do wykop.pl