Moja droga J.
Pytasz, jak Leon i święta. Jak labrador znosi obżarstwo wokół niego i nie dla niego. Ano powiem ci szczerze, że znosi średnio.
W Wigilę dostał swoje jedzenie jeszcze przed pierwszą gwiazdką, coby brzuch psi był pełen. Jedzenie - pyszne jak zwykle. Ryż z marchewką, wymieszany z tuńczykiem i posypany witaminkami. Wiem, wiem, witaminy są dla Leonka pewnym dysonansem w doskonałej smakowej kompozycji psiej karmy, ale jeść je musi, bo boję się problemów ze stawami i dysplazją. Pytałaś, czy lubi karmę, oczywiście, że lubi. I psią, i kocią, którą zdarza mu się ukraść w sklepie (ostatnio, gdy był z Michałem wysypał worek karmy kociej w cenie 30 zł kilogram, Mich zmartwiał, bo to było przed pierwszym, na szczęście właściciel był na tyle wyrozumiały, że karmę dostały koty - bezdomniaki...)
Czy coś jeszcze dostanie? Oczywiście, że tak. Ja zamówiłam karmę z przysmakami, już doszła. Mama ma w planach danie mu nowej miski i 5 kilo startej marchewki "prosto z pola" (ona uważa, że pies nie powinien jeść tych napakowanych chemią kupnych pseudomarchewkowych świństw). Tata mówił coś natomiast o "wyfilietowanym" karpiku. Leon to labrador, więc wiesz, jak reaguje na ryby.
No i opłatek. wiesz, że on lubi i to bardzo. Pamiętasz, jak w zeszłym roku skoczył na dziadka, siedzącego w fotelu, dał całusa i wykradł z ręki resztę opłatka. Nie, nie zamierzam kupować dla zwierząt. Ludzki jest absolutnie na miejscu. Tak przynajmniej uważam - całkowicie zgadzając się ze świętym Franciszkiem, co do naszych braci mniejszych.
Ech... Szkoda, że cię z nami nie będzie. Ja ściskam, Leon daje całusa w nos.
E.
| |
II miejsce
Chyba każdy na swój sposób wyczuwa, że nadchodzą Święta, w końcu widziałam wzrok mojego ulubieńca, kiedy spadł pierwszy śnieg, a w domu pojawiła się choinka, to niecodzienny widok.
Mój 2,5-letni kocur "Pershing" wręcz jest traktowany jak członek rodziny, w związku z tym ma swoje miejsce przy świątecznym stole, a nawet dwa. Jedno na parapecie, z którego widzi cały zastawiony stół, a drugie to krzesło, gdzie siada i kładzie łapkę na stole, prosząc o kolejne smakowite kąski.
Niestety, a może stety, wie co dobre, dlatego starannie dobiera sobie menu, kto mógłby powiedzieć, że pogardzi rybką? A jednak. W tym roku obrał sobie specjalne menu, a mianowicie wszystko co z mięsem związane.
W Wigilię co prawda musiał również zachować post, więc podjadał tylko warzywne kosteczki ulubionej karmy. W pierwszy i drugi dzień Świąt dostał kilka cieniutkich plasterków w małych kawałeczkach, ale najlepszym przysmakiem, który oczywiście je tylko od święta, jest polędwica. Na zakąskę oczywiście nic innego jak porządny plaster szynki, najlepiej nietłustej i uwędzonej. W przerwach na jedzenie czasem oczywiście skubnął też troszkę paszteciku. No jakby nie było najpierw trzeba mu wszystko porozrywać lub pokroić na kawałeczki, ot, taki troszkę leniwy pupilek. A potem to już tylko drzemka koło małej choineczki, bo lubi wszelkie świecidełka, i z pewnością czuje magię świąt. Oczywiście nie zabrakło też prezentu - obroża z małym dzwoneczkiem, która będzie mu przypominać o tej wyjątkowej chwili :)
Monika G.
| |
III miejsce
Moja pupilka to koza Balbina. Jej menu świątecznie nie różni się zbytnio od tego, co je na co dzień. Dlaczego? Otóż Balbina, jak to koza zjada wszystko, co jest możliwe do przeżucia :) W prezencie zawsze dostaje nową porcję świeżego sianka, które wprost ubóstwia. No i oczywiście porcję drapania za uchem (zawsze wiedziałam, ze moja koza ma coś z psa). A propos tytułu konkursu, to Balbinka uwielbia ciacha – każdego rodzaju.
Agata P.
| |