Co z tym "psim" podatkiem?
Większość z nas przyzwyczaiła się już, że wraz z nowym rokiem następują podwyżki cen żywności, usług, podatków… Nie omijają one również podatku od czworonogów. Tegoroczna maksymalna stawka opłat za posiadanie psa nie może przekroczyć 108,85 zł.
Od 2008 roku podatek za psa jest opłatą fakultatywną, a możliwość jego wprowadzenia leży w kwestii gmin, które ustalają jego wysokość. Dlatego też występują dość duże różnice w wysokości opłat na terenie Polski. Zapłatę uiszcza się jednorazowo każdego roku, w terminie ustalonym przez gminę.
Najbardziej interesującym nas aspektem opodatkowania psów będą oczywiście ulgi oraz warunki zwalniające od odpowiedzialności podatkowej.
Zacznijmy od ulg. Przysługują one emerytom i rencistom samodzielnie prowadzącym gospodarstwa domowe, inwalidom, osobom, które stały się właścicielem psa w drugiej połowie okresu rozliczeniowego.
Nie pobiera się podatku od psów, których właściciele są dyplomatami lub urzędnikami konsularnymi. Od opłat zwolnieni są głuchoniemi, niewidomi, niedołężni, ludzie powyżej 65 roku życia, właściciele gospodarstw rolnych, utrzymujących psy w celu pilnowania wspomnianych gospodarstw. Ponadto gmina może zrezygnować z pobierania podatku od obywateli, którzy poddali sterylizacji lub kastracji swojego czworonoga lub zabrali pupila ze schroniska.
Na szczęście dla właścicieli innych zwierząt nie ustanowiono podatku, np. od chomików, świnek morskich, czy kanarków. Ale nie jest to raczej wyraz łaski urzędników, ale uwarunkowanie historyczne. Gdyż opłata od posiadania psów ma swoje korzenie w XIX wieku, kiedy to obowiązywał podatek od luksusu, za który uchodziły czworonogi. Należy pamiętać, że pies był wówczas raczej „narzędziem pracy”, aniżeli towarzyszem i przyjacielem swego pana.


